chodziło raczej o to, że Janice pójdzie na policję i syn będzie oskarżony chociażby plotką, która się rozniesie.
Rzecz w tym, że w stresie nie zawsze jesteśmy zdolni do racjonalnego myślenia. W tym serialu nie chodzi o tę konkretną historię. Fabuła jest pretekstem by zaprezentować wachlarz ludzkich zachowań, zależności, możliwe motywacje. Mroczna strona dobrej osoby, dobra strona mrocznej osoby. Jak się dobrze zastanowić to okaże się, że znacznie częściej nasze zachowania są irracjonalne niż chcielibyśmy to przyznać. A wszystko podane w bardzo lekkiej, komediowej formie.
Jak widzisz serial nie dla każdego skoro ludzie nie potrafią przeczytać tak oczywistych spostrzeżeń i piszą o wydumanych problemach i irracjonalnych zachowaniach. Zawsze łatwo jest oceniać z boku i śmiać się z zachowań ludzkich, gorzej gdy sami się stajemy głównymi bohaterami.
Nie, nie byłoby. Nie wiem dlaczego tak wiele osób uważa to za sensowny komentarz. Samo podejrzenie rzucone przez korepetytorkę wystarczyłoby do zniszczenia jego rodziny, zwłaszcza łącząc z całym ciągiem wydarzeń jaki miał miejsce chwilę po ujawnieniu zawartości dysku. Ponadto "słowo przeciw słowu" nie jest rzeczywistym argumentem w sądzie, a już zwłaszcza dla opinii publicznej, która w takich sprawach jest podstawą tego co w serialu jest określone jako zniszczenie rodziny głównego bohatera.