Nie tak dawno temu pasjami zaczytywano się w powieściach
Dana Browna i jego naśladowców, z wypiekami czekając na epicką ekranizację filmową. Czy ktoś jeszcze pamięta "
Kod Da Vinci" albo "
Anioły i demony"? Boom minął, choć popkultura nadal wyciska ostatnie soki z pogrobowców Roberta Langdona. Thrillery historyczne zadomowiły się w księgarniach w ślad za nim, a postaci pisarzy, naukowców, myślicieli i filozofów stawały się jego alter ego dostosowanymi do dekoracji sprzed dziesiątków czy setek lat. Kino, daleki kuzyn księgarni, żywi się tą samą strawą - oto na scenę wkracza detektyw Edgar Allan Poe w utworze "
Kruk. Zagadka zbrodni".
Inspirowany twórczością
Poego, wybitnego poety i prozaika XIX wieku, dreszczowiec ukazuje nam nocną panoramę Baltimore, miasta sterroryzowanego przez serię makabrycznych mordów. Młody detektyw Emmett Fields (
Luke Evans) odnajduje na pozór szalony wzór - zbrodnie łączą się z dziełami Edgara Poe (
John Cusack). W tym czasie pisarz, wypalony twórczo i bez grosza przy duszy spędza czas, oglądając dno butelki. Jest związany z młodziutką Emily Hamilton (
Alice Eve), ale ukrywa ten fakt przed jej ojcem (
Brendan Gleeson). Gdy do Edgara zgłasza się Fields, sprawy się komplikują, a wskutek źle zaplanowanych działań, Emily zostaje porwana przez mordercę. Poe staje do pojedynku - tropy do rozwiązania zagadki ukryte są w jego własnych opowiadaniach...
Fabuła to czysta fantazja. Nie ma w zasadzie nic wspólnego z wydarzeniami historycznymi, to jedno wielkie przekłamanie, wykorzystujące nazwisko słynnego autora i opowieści z kart jego dzieł. Kto czytał "Cień Poego" Matthew Pearla, ten wie, że istnieje fikcja i zmyślenie. Autor książki dopowiadał niewiadome, autorzy filmu konfabulują z goła niestworzone historie. Nie powinno to jednak przeszkadzać w odbiorze skądinąd interesującej historii, jednak, by przywołać ponownie pana Pearla, "
Kruk. Zagadka zbrodni" nieznośnie przypomina inną jego powieść - "Klub Dantego". Intrygę skopiowano niemal kropka w kropkę zamieniając inspirację mordercy "Boską komedią" na opowiadania Poego. Być może się czepiam i wyolbrzymiam, ale nie sądzę, by podobieństwo było czysto przypadkowe.
Za to na innych płaszczyznach "
Kruk (...)" mile zaskakuje.
John Cusack wypada nader zacnie jako natchniony artysta, jego słowne przepychanki na rauszu ogląda się bardzo przyjemnie. Stylizacja udanie wpływa na klimat - "
Kruk. Zagadka zbrodni" potrafi zauroczyć, o ile na ekranie nie dzieje się akurat jakaś nowa makabra. Dla amatorów gotyckich opowieści z dreszczykiem i wielbicieli twórczości Poego to dobra propozycja na wieczór. Nie ma w "
Kruku (...)" nic odkrywczego ani nowatorskiego, ale to solidna robota filmowa i kawałek niezobowiązującej rozrywki. Pozostałym zaś polecam Poego... do poczytania. Warto.