Oba to 1997 r. Film Bessona choć fajny to dziecinny. Film Verhoevena też fajny i nie dziecinny. I niegłupi. Bez cienia wątpliwości - Holender pokonał Francuza o klasę w starciu futurystycznych fantazji. A jeszcze Ukryty Wymiar przykrył bajeczkę Bessona.
Przyznam się bez bicia, że dopiero teraz obejrzałem. Piękny pastisz. Ale generalnie efekty. Wow. W 1998 nie wiedziałbym gdzie szczęka leży. Film oparł się upływowi czasu. Jest zarówno młodzieżowy jak i bystry, doprawiony niezłymi efektami. Twórca Robocopa i Nagiego Instynku nie zawiódł:)
Tak jak wyżej. Film nie dość, że robi skończonego idiotę z widza to jeszcze usiłuje być wszystkim
jednocześnie: Dramatem Wojennym, Komedią i Kinem Familijnym. Przemoc dotycząca walki
na froncie nie idzie w parze z głupimi dowcipami i radosną przygodową muzyczką rodem
z "Gwiezdnych Wojen" czy "Indiany Jonesa".
Film dla...