Książka jest tak genialna, że nie ma możliwości jej dorównać.
Jedna z tych których nie da się dobrze zekranizować.
Jest genialna, ale nie ma sensu wyrokować i się nastawiać przed obejrzeniem. Ja mam nadzieję, że będzie to powtórnie przeżyta historia ❤️
ja się nie boję, bardzo czekam na tę ekranizację i aż się zdziwiłem, kiedy po przeczytaniu książki sprawdziłem i okazało się, że do tej pory nikt się nie podjął zobrazowania tej cudownej powieści <3 czekam z wypiekami i bądźmy dobrej myśli!
Nikt się nie podjął zekranizowania tej opowieści, ponieważ za życia Marquez nie zgadzał się na sprzedaż praw do ekranizacji. Obawiał się, że tej powieści nie da się zekranizować. Dopiero po jego śmierci w 2014 roku, rodzina zdecydowała się na sprzedaż praw Netflixowi. Cieszę się ogromnie, że ekranizację zrobili Kolumbijczycy. Zapowiada się naprawdę fascynująca podróż do magicznego świata Marqueza. Dla odświeżenia opowieści, słucham teraz audiobooka.
13 lub 14 lat temu, gdy po raz pierwszy przeczytałam książkę, pomyślałam, że bardzo chciałabym zobaczyć ekranizację. No i w końcu stało się. Traktuję to jako prezent od losu
Dla mnie była koszmarna, chociaż nie da się zaprzeczyć że unikatowa. Przemoc, seks i kazirodztwo - tyle teraz wystarczy miłośnikom białego chleba, żeby ukazał im się niesamowity hit.
Głupoty opowiadasz. Skąd ta wywyższająca się poza? Teraz wystarczy? Miłośnikom białego chleba? Książka napisana 60 lat temu. Arcydzieło literackie, z którego chyba niewiele rozumiesz, ale patrząc na filmowe preferencje, to akurat nie zaskakuje.
Da się. Peter Jackson pokazał, że wszystko się da. Trzeba się cieszyć, że nie kolejny Monte Cristo, czy Sami Swoi.
Obawy zawsze są, zawsze znajdzie się jakiś punkt zaczepienia dla takich dywagacji. Warto pamiętać wówczas o Czasie apokalipsy, Łowcy androidów czy "niefilmowalnym" Atlasie chmur. Oczywiście są to najlepsze przykłady tego jak filmowcy twórczo podeszli do literatury, bo porażek też jest pod dostatkiem. Ja mam spory szacunek za próbę podjęcia wyzwania, ale zobaczymy, czas pokaże... Chciałoby się za jednym rzutem wciągnąć całość, ale chyba ma być jakoś dzielone, to na tę chwilę jedyna pewna obawa.
Ale czego się boisz. Czy jeśli serial okaże się kiepski to książka Marqueza straci na wartości?
Ta książka była i jest dla mnie ważna. Serial oddaje, chociaż nie wiem, czy ludzie, którzy jej nie czytali zrozumieją w pełni. Ja jestem zadowolona. Nie zepsuli wrażenia z książki.
Dla mnie też jest ważna i piękna. Nie rozumiem jednak dlaczego ktoś tam pisze, że się boi ekranizacji. Może byc udana, może być kiepska ale bać się? Przecież książka Marqueza pozostanie jednym z najpiekniejszych dzieł w literaturze a jakość ekranizacji nie ma nic do rzeczy. Chyba nie lubię takiego nadmiernego rozemocjonowania. Jestem w stanie tolerować negatywne opinie po obejrzeniu serialu - rozumiem, że może się rozmijac z oczekiwaniami. Jednak kiedy ktoś obawia się serialu, którego jeszcze nie obejrzał to troche tak jak z tęczową aureolą, która niby odejmuje Matce Boskiej świętości. Przypisywanie znaczenia rzeczom, które są ich kompletnie pozbawione. Proponuję wpisać się takim osobom na terapię nerwic. :)