Sprawa Iwony Wieczorek (2023)
2023 Sprawa Iwony Wieczorek 2023, odcinek 3

Sprawa Iwony Wieczorek | odcinek 3

47m
5,5 109  ocen
5,5 10 1 109
Sprawa Iwony Wieczorek
powrót do forum 3 odcinka

Jak wiadomo - Patryczek w tamtych czasach aniołkiem nie był, wystarczyło spojrzeć na niego. Zastanawia mnie zachowanie matki, ta kobieta w ogóle nie bierze pod uwagę że może mieć coś z tym wspólnego. Ta sprawa jest banalnie prosta, tylko nie ma komu przycisnąć odpowiednich osób. Dowodów jest aż za dużo!

ocenił(a) serial na 10
rancevsky

Właśnie mnie tez to zastanawia dlaczego go kryje…

ocenił(a) serial na 6
rancevsky

Myśle, ze to naiwne krycie Patryka przez matkę może nawet utrudniać śledztwo i przez to wbiegać na złe tory. Pomijając fakt, ze Patryk był kuzynem Iwony a matka użyła stwierdzenia „oni nie chcieli nic poważnego” co to ma za znaczenie? Wciąż był jej dalszym kuzynem i powinni to przerwać. Mama Iwony mówi jak gdyby nigdy nic, grali sobie, oglądali filmy, zawsze było miło. Dodatkowo zachowanie Patryka zaraz po zaginieciu jest najbardziej budzące podejrzenia. W noc zaginięcia jeździł po mieście samochodem a na komisariacie powiedział, ze o północy poszedł spać. Drugiej nocy praktycznie nie spał i gorączkowo do kogoś wydzwaniał, a trzeciej zjawił się w domu matki Iwony wpadając w płacz…

wikusia727

Tylko nic naprawdę nie wiadomo - to nikt nie dotarł do treści smsów i rozmów? Z kim Iwona się kontaktowała całą noc, z kim Patryk? Gdzie są kopie zeznań tych ludzi?! Przecież matka ma prawo wglądu do całej dokumentacji, włącznie z prawem do tworzenia kopii.
Do tego znajomi "nie pamiętają", a trzeba było ich nieźle przydusić na początku bo całe towarzystwo łże.

ocenił(a) serial na 6
menysek

No właśnie tylko tutaj jak zwykle zawaliła Policja. Nie „przydusila” znajomych na początku i informacji jest tyle, ze prawie nic. Tak czy inaczej, ci ludzie dalej żyją i mogliby być przesłuchiwani w kolko, aż wyjdzie coś nowego albo jakieś ewidentne kłamstwo co do tamtych zdarzeń. Problem jest jednak jeden główny, upłynęło tyle czasu, ze mogą sie przykrywać w kolko swoim „nie pamietam”

wikusia727

Bardzo współczuję rodzinie i samej bohaterce, ci nie zmienia faktu, że dokument jest niskich lotów.

ocenił(a) serial na 4
menysek

Dokument jest niskich lotów, a najwyraźniej samo śledztwo też wysokich nie było.
Co zresztą sprawia, że kręcenie takiego dokumentu nie ma większego sensu - nie przynosi żadnych nowych ustaleń, a że materiału źródłowego jest niewiele (poza całym tym prasowym cyrkiem), to nie ma się na czym opierać.
Zresztą - samo obsadzenie w roli ekspertów jakichś randomowych dziennikarzy już bardzo kiepsko świadczy o jakości produkcji...

Sol89

Może i tak. Nie znam sprawy na tyle. Z tego co rozumiem to jednak dziennikarze jakieś ustalenia robili. Poza tym dobrze byłoby też posłuchać o błędach i nieudolności policji.

wikusia727

Dokładne, mi to też wygląda że go kryje, a że rodzina z nim to go kryją...

wikusia727

"Myślę, ze to naiwne krycie Patryka przez matkę może nawet utrudniać śledztwo i przez to wbiegać na złe tory" - weź pod uwagę to, że śledztwo prowadzi policja, a nie matka Iwony. Ta kobieta nie ma mocy sprawczej, by kogoś zakryć, przykryć i tak dalej. Osobiście jestem zdania, że gdyby cokolwiek wskazywało na Patryka w twardy sposób to śledczy, by go maglowali i do niego dochodzili, a o takim czymś nic się nie słyszy, więc należy założyć, że po prostu nie ma miejsca.

ocenił(a) serial na 6
PanKracjusz

A No co ty, jak nie ma mocy sprawczej? Matka w tej sprawie jest kluczowym elementem. Jest różnica w powiedzeniu „przyjrzyjcie się mu” a „Patryk to był taki dobry chłopak, razem sobie grali, zawsze grzeczny i ciepły dla Iwony,” Stawia go w korzystnym swietle, nie podaje powodów do rozstrząsania jakichś dodatkowych spraw. Jak była mowa o kłótni Iwony i Patryka to matka umniejszała temu, mówiąc ze to nic takiego zamiast kierowac do sprawdzenia tego wątku. Dodatkowo odpowiadając na druga część twojej wypowiedzi, Policja miała aspekty do maglowania go, niezgadzające się billingi i dwukrotne kłamstwo w zeznaniach. Problem jest jednak taki, ze to za mało żeby postawić zarzuty bo jest brak dowodów pozwalających na zatrzymanie. (Nie ma ciała, śladów etc)

wikusia727

A no widzisz, nie ma. Słowa matki to tylko słowa matki. Policjanci z tej czy innej komendy, a zwłaszcza funkcjonariusze z Archiwum X to nie są leszcze na zasadzie, że matka mówi swoją wersję i oni w żaden sposób tego nie sprawdzają i wierzą jej na słowo. Tak to nie działa. To nie są głupi ludzie. Właśnie dlatego ta sprawa została przeniesiona do innego miasta, by wszystko jeszcze raz prześwietlić i sprawdzić, co zostało pominięte lub gdzie występują niedomówienia i kogo można ewentualnie przycisnąć. Matka Iwony nie ma żadnego wpływu na działanie ludzi z Archiwum X.

Matka nie musi im mówić, panowie, zróbcie to, to i to. Oni znają się na swojej pracy. Billingi i miejsca logowań aparatu Patryka, świadek w postaci tej koleżanki, która wysłała Iwonie sms po godzinie pierwszej w nocy, odnośnie tego, że Patryk bawi się z jakimiś laskami w innym klubie, logowanie jego aparatu przy Parku Reagana po godzinie trzeciej, próba ustalenia wspólnej wersji z tego wieczora z dwoma Pawłami i kilkukrotne zmienianie przez niego zeznań.

Jak widzisz materiału jest dość sporo, by mógł być typowany jako osoba, która coś w sprawie wie lub ewentualnie brała udział.

Za dużo rzeczy na widoku i tak jak napisałem wcześniej - matka nie ma siły, by to w jakikolwiek sposób ukryć, zakryć czy przykryć. Każdy o tym wie. Nawet Ty czy ja :)

Wielu ludzi ze względu na te aspekty typuje Patryka jako możliwego sprawcę, ale te wszystkie nieścisłości mogą mieć zupełnie inną przyczynę, gdzie mało kto bierze to pod uwagę, bo emocje w tej sprawie robią swoje i ludzie idą prosto. Gdyby to było takie oczywiste to już dawno, by pękło.

Z uwagi na to, że ta kobieta była matką Iwony, wie z pierwszej ręki jak wyglądały kontakty Iwony z Patrykiem. Oczywiście pewne sytuacje może wybielać i przedstawiać jako zupełnie nieszkodliwe, ale takie postępowanie zwykle wynika, by dana rodzina była widziana w pozytywny sposób mimo, że w czterech ścianach może być już różnie. Nie było mnie tam, nie znałem tych ludzi, więc nie mam żadnego argumentu, by w jakikolwiek twardy sposób podważać słowa tej kobiety.

Oczywiście to nie oznacza, że jestem głupi i wierzę każdemu we wszystko. Absolutnie nie. Do wszystkiego podchodzę z rezerwą i nie wysuwam jednoznacznych wniosków, gdy nie mam nic na potwierdzenie danej rzeczy czy sytuacji.

Służby miały powody, by go maglować, ale nie jest ciśnięty, a przynajmniej się o tym nie mówi, gdzie jestem zdania, że pismaki od razu rzuciłyby się na taki temat i byłoby o czymś takim głośno, więc warto rozważyć scenariusz, że powód jego kręcenia mógł nie mieć nic wspólnego z zaginięciem Iwony.

Sporo osób tworzy możliwości na podstawie książek Szostaka, ale Ci ludzie jednocześnie zapominają o tym, że to jest jedynie bryk, bardzo pobieżne streszczenie z z wielu tomów akt sprawy.

wikusia727

Jak dalszym kuzynem, to w świetle prawa nie byłoby mowy o kazirodztwie. Kościół zezwala na związek przy 5-ciu stopniach oddalenia, prawo polskie przy 3-ech co de facto też też jest 5-cioma stopniami tylko inaczej liczonymi. W praktyce to wygląda tak, że od osoby zainteresowanej (probanta) do jej rodziców jest jeden stopień, do dziadków drugi, do drugiego dziecka dziadków trzeci, do ich dziecka czwarty (taki stopień relacji z probantem nazywano kiedyś braterstwem / siostrzeństwem stryjecznym / wujecznym / ciotecznym, dzisiaj często określa się kuzynostwem), no i dziecko tego "brata / siostry" to piąty stopień (kiedyś nazywany kuzynostwem), w każdym razie w takim wypadku ślub z probantem jest legalny. Jak to był jeszcze dalszy kuzyn, to tylko rodzina mogła z tym mieć problem, ale prawo by nie miało. Potencjalne dzieci z automatu też nie byłyby zagrożone wadami genetycznymi, no chyba że płód zostałby jakoś uszkodzony lub byłyby to jakieś kwestie indywidualne. Niemniej z medycznego punktu widzenia przy takiej relacji może powstawać zdrowe potomstwo. W dawnych czasach na potęgę brano śluby z własnym kuzynostwem, nie tylko w wyższych sferach, ale również na wsiach, gdzie społeczności były i są niewielkie.

Czasem się możesz nawet zdziwić, że jesteś z kimś spokrewniona. U mnie w mieście (140 tys. mieszkańców) poznałem dwójkę ludzi, tak samo się nazywali i byli w podobnym wieku, chłopak i dziewczyna. Generalnie poznali się przez wspólnych znajomych i zakumplowali (nie byli w związku), później zaczęli grzebać w swoim pochodzeniu i okazało się, że są spokrewnieni, ale to pokrewieństwo na 100 lat lub nawet więcej wstecz, a ich rodziny od dawna nie utrzymywały kontaktu, choć mieszkali przez ten cały czas w tej samej okolicy.

ocenił(a) serial na 6
rancevsky

Serial mocno "medialny" ale zrobiony po łepkach. Fakt faktem, że przez 13 lat powiedziano w tej sprawie chyba wszystko - a "odnawianie" jest tylko przypomnieniem tej spawy. Nowy niezbity dowód, a nie kolejne poszlaki, może rozwiązać tą sprawe. Póki co na to się nie zanosi - po 13 latach rozwiązanie tej sprawy jest praktycznie równe zeru.

Pisanie, że sprawa jest banalnie prosta - to albo opinia dojrzewającego dziecka, albo osoby która ogląda za dużo filmów....