Według mnie jest to kolejne odniesienie do społeczeństwa. Pociąg jedzie, dzieci uczą się, ze jeśli pociąg się
zatrzyma - zginą. Tak samo w zyciu. Rodzimy się, idziemy do szkoły, szukamy pracy, zakładamy rodzinę,
potem umieramy. Wieszkość ludzi żyje według takiego samego schematu, tylko niewielu zadaje sobie
pytanie dlaczego tak właściwie "jadą". Niewielu zastanawia się co będzie gdy "wysiądą z pociągu" przestaną
żyć jak przystało.
Takie wyciągam wnioski.
Tylko, że film aspiruje do filmów katastroficznych, a nie pojechanych filmów fantasy. Zamiast marnować energie na jeżdżenie w kółko bez celu to lepiej było się zatrzymać i zbudować jakieś miasto zasilane energią z silnika. Zbudować szklarnie, hodować zwierzęta itp. jednak to byłyby nudne. Lepiej upakować ludzi w pociąg i niech się pozabijają. Będzie fajnie!
Nie zauważyłeś, że jeśli by nie jechali to by ich zasypało, a tak pęd pociągu zdmuchiwał z jego dachu śnieg.
Tory przecież nie raz zasypało. - Patrz scena na moście Jekaterina. Dziób pociągu rozbijał lud i śnieg umożliwiając przejazd. Tłumaczyła to Mason podczas sceny w przedziale z wodą.
Zgadza się. Tory zasypało, ale tylko częściowo. Jeśli faktycznie byłyby nieustanne opady śniegu, to tory powinny być zasypane na całej długości.
To już część filmu, której wytłumaczyć się raczej nie da. Można próbować tym, że śnieg topniał jak zauważył to Nan-Kung (czy jak to się pisze) i po prostu płatki puchu po dotknięciu ziemi rozpływały się, a woda wsiąkała w grunt.
Jadąc bez przerwy wytwarzają energię, poza tym po drodze pociąg zbiera lód i stąd mają wodę, było wyjaśnione w filmie.
A to w jaki sposób? Wytwarzanie energii przez pociąg, który potrzebuje jej więcej, niż wytworzy jest jak by lekko sprzeczne z logiką (jak wszystko w tym filmie). Gdyby dało się wytworzyć więcej energii niż sie jej zużyje, po całym świecie teraz jeździły by takie pociągi.
Maszyna wytwarzająca tyle energii, że wystarczy na zasilenie jej samej nazywa się perpetuum mobile i jest niemożliwym do zrealizowania marzeniem naukowców od setek lat :) A taka, która wytworzy WIĘCEJ energii (żeby wystarczyło jeszcze na ogrzanie ludzi) to już w ogóle odlot :)
Ale to nie ma znaczenia. Nie widziałem w życiu filmu z głupszym zakończeniem niż ten. Może z wyjątkiem "Obcy kontra predator 2", gdzie przez cały film wszyscy walczą o przetrwanie, a na koniec wybucha bomba atomowa, wszyscy giną i jest koniec filmu :)
Dlatego jest to science fiction a nie film oparty na faktach. Tu nie trzeba logiki to fantastyka wszystko zmyslone.
Ej, co za spoiler. Masz szczęście, że i tak nie obejrzę, a i się uśmiechnąłem :D
Nie oglądałem filmu, ale jeżeli pociąg w jakiś sposób wytwarza energię z substancji pobranych z zewnątrz, to nie byłoby to perpetuum mobile, bo nie byłby w takim razie układem izolowanym.
Nie zapominajmy, że to film s-f. Pociąg jedzie, bo w ten sposób, przedzierając się przez śnieg i lód, topiąc go, gromadzi wodę. Tak powiedziano w filmie.
A twórca silnika, światły przywódca, nazwał swoje dzieło perpetuum mobile w pewnym momencie.
Pociąg mógł mieć napęd nuklearny albo termonuklearny. Wówczas nie wytwarzałby energii, tylko miałby ją zmagazynowaną w uranie, plutonie czy wodorze.
Mamy już obecnie auta napędzane wodą, może pociąg też jest nią napędzany a, że pada dużo śniegu to pociąg jest w stanie z niego pobrać wystarczająco dużo energii.
Po pierwsze: nie mamy, lecz trwają prace.
Po drugie: nie na wodę, lecz wodór.
Po trzecie: film sci-fi powinien mieć choć trochę science, a nie tylko fiction.
Nie ma co tego rozważać od strony technicznej/racjonalnej. Pociąg to przenośnia, to pretekst i zarazem tło, na którym dzieje się historia. Możemy siedzieć na swoim miejscu, albo wysiąść. Niestety, wysiadka z tego akurat pociągu była samobójstwem, jak inaczej interpretować końcową scenę z niedźwiedziem polarnym. Życie przetrwa, pasażerowie pociągu raczej nie.
akcja toczy się w 2031, więc jest szansa, że powstanie pociąg, który wytwarza więcej energii niż potrzebuję :)
Skąd pomysł, że film aspiruje filmów katastroficznych? To klasyczne postapokaliptyczne science fiction, w którym musisz zaakceptować założenia realiów, by móc skupić się na fabule.
Wydaje mi się, że pociąg jest napędzany albo reaktorem atomowym i potrzebuje cały czas śniegu do chłodzenia albo reaktorem termoatomowym, który cały czas potrzebuje wodoru do wytwarzania energii.
Może jeżdżąc mogą znajdować się zawsze w najcieplejszym miejscu na całej planecie. Może ruch pociągu pozwala na nieustanne zmiany pola elektromagnetycznego(tak działają silniki elektryczne)
Lepiej bym tego nie ujął. W filmie nie brakuje też nawiązań do bardzo modnych obecnie teorii spiskowych z chemitrails na czele, czy też wyśmiewania kiczowatych scen ze znanych i popularnych filmów akcji.
Bardzo wartościowe spojrzenie na film, mam podobne, film fajny bo masa w nim odniesień i smaczków, tyle że trzeba pogłówkować.Nie jest to film nastawiony na efekciarstwo a bardziej na refleksję.Stąd też uważam że to naprawdę niezły film.Pozdrawiam!
Ja tam stoję i nie umarłem. A w ogóle śmieszy mnie dorabianie na siłę teorii do filmów, zwłaszcza pseudo s-f.
W pociągu jest jak w życiu. Są klasy społeczne od tej najuboższej w ostatnim wagonie, po średnio sytuowanych, skończywszy na szpicy, gdzie znajdziemy tych którzy wszystkim dowodzą i bez których teoretycznie, nie funkcjonowałaby cała machina. Ale tylko teoretycznie, gdyż jak się okazuje, bez tych maluczkich szaraków, szefostwo nie ma racji bytu. Tak jak szef nie może się obejść bez pracownika, tak zawiadujący lokomotywą nie pojedzie dalej, bez mechanika (dziecka) który wymieni zużyte części maszynerii.
Zadałaś pytanie na które nikt nie udzieli Ci jednoznacznej odpowiedzi. Mam tyle lat że mogę się o to pokusić, ale ona również nie będzie jednoznaczna. Dlaczego? Życie to proces którego nie jesteś w stanie ani zatrzymać, ani w pełni kontrolować. Osobom które twierdzą że to uczynić horyzont przysłania pycha. Możesz oczywiście zakończyć je, ale to nie jest żadne rozwiązanie.
Istotny jest cel. Jeśli wybiega on poza ten świat i jest on oparty na w miarę konkretnych przesłankach, postępujesz inaczej. Jeśli wykluczasz ciąg dalszy po śmierci masz inne priorytety. Ta pierwsza opcja jest obecnie mocno strywializowana. Sprzyjają temu pośpiech i namiastki, którymi jesteśmy karmieni. A czas... ten płynie szybko. Coś musisz wybrać. Nie dokonanie wyboru w tym wypadku również jest wyborem niestety. ;)
Przy takiej interpretacji ten film nabiera sensu. To, o czym piszesz, znamiennie pokazuje scena świętowania "Nowego Roku". Równie pusta i bezsensowna, jak nasze obchody zmiany cyferki w kalendarzu. Nasze życie zmierza donikąd, za chwilę większość z nas kopnie w kalendarz, ale cieszmy się, że zrobiliśmy kolejne kółko wokół Ziemi/Słońca.
Łopatologicznie o NWO w natarciu i jego nieuchronnym, nieodwołalnym upadku. Pytanie co będzie dalej? Jeszcze większe zło, czy powrót do zdrowego stąpania po ziemi. Pozdro.
W pełni się zgadzam. Myślę, że tylko tak należy ten film traktować - jako kompletną metaforę o funkcjonowaniu społeczeństwa, świata. Jeżeli ktoś próbuje rozkładać na czynniki pierwsze sens powstania pociągu, tego, że wciąż jedzie, że lepiej byłoby zbudować osadę na zewnątrz itd, to szkoda jego energii i czasu, bo nie da się sensownie uzasadnić istnienia takiej "arki". A więc, nie traktujcie wszystkiego dosłownie, przymknijcie szufladę z napisem "science", a uchylcie szerzej tą z "fiction".