Zrobili nam z gry jesień średniowiecza

Gra małego studia Punch Punk Games stawia mnie, jako gracza, w rozterce. Od dłuższego czasu nie widziałem point & clicka z taką klimatyczną oprawą czy udźwiękowieniem i jednocześnie banalną,
Gra małego studia Punch Punk Games stawia mnie, jako gracza, w rozterce. Od dłuższego czasu nie widziałem point & clicka z taką klimatyczną oprawą czy udźwiękowieniem i jednocześnie banalną, niekiedy do granic możliwości, króciutką rozgrywką.


"Apocalipsis: Harry at the End of the World" to gra przygodowa osadzona w średniowiecznych realiach (z domieszką fantasy). Zgodnie z tytułem produkcji bohaterem tej historii jest Harry, którego jedynym celem jest przywrócenie do życia swojej ukochanej – została ona niesłusznie osądzona o bycie wiedźmą i stracona. By tego dokonać, bohater przemierzy każdy zakątek tegoż fantazyjnego i mrocznego świata, pokonując każde niebezpieczeństwo na swej drodze.

Skoro temat świata gry został już przeze mnie poruszony, to od razu zacznę wyśpiewywać peany nad jego niepokojącym pięknem. W moim odczuciu jest to świat, który kreowałby na płótnach Zdzisław Beksiński, gdyby żył akuratnie w dawnych czasach i był nadwornym malarzem jakiegoś króla. Gra została przez twórców bezkompromisowo ubrana w ikonografię sztuki średniowiecznej, żywcem wyjętą z ówczesnych gobelinów czy rycin – wszak z tą różnicą, że czerpie się tu wyłącznie z prac o przygnębiającym i makabrycznym charakterze. Realia, z którymi się mierzymy, otaczają widzą od pierwszej minuty swoim brakiem litości i beznadzieją: nie spotkamy się tu z malowniczymi pejzażami znanymi z bajek o królewnach i rycerzach, lecz z duszną i opustoszałą scenerią przesiąkniętą kolorem postapokaliptycznego pyłu.

Jednakże pustka kolejnych lokacji działa również na niekorzyść zabawy, ponieważ nasz protagonista przez całą rozgrywkę nawiąże zaledwie jeden iluzoryczny kontakt z NPC-em (no chyba że za kontakt uznacie też nakarmienie rybami ośmiogłowego "dziub-dziuba” albo danie dziwacznej zapłaty za rejs "smętnemu" kapitanowi). Brak relacji z napotkanymi jednostkami sprawia, że prawie każda lokacja (choć pięknie się prezentująca) traktowana jest przez Harry'ego jako plansza dla kolejnej łamigłówki do rozwiązania. To oczywiście moje zdanie – ktoś inny może uznać, że niemal pozbawiona życia, rycinowa konwencja miejscówek jest zabiegiem celowym, dla podkreślenia klimatu budowanego przez szatę graficzną.

Wszak zacząć powinienem od tego, że liczba godzin, którą twórcy przewidzieli dla naszego obcowania z "Apocalipsis", nie za bardzo pozwala na rozwinięcie skrzydeł samemu gameplay’owi. Ukończenie gry zajęło mi ok. trzy godziny (wraz z każdorazowym podziwianiem coraz to nowych lokacji), głównie dzięki bardzo łatwym zagadkom – dopiero przez ostatnie 30 minut gry ich poziom się trochę podnosił. Ja wiem, że ten tytuł kosztuje ok. 30 zł i nie powinienem spodziewać się legendarnych wojaży z multum sidequestówale gdybym tak porównał ukończony przeze mnie niedawno "Oxenfree" (który kosztował tyle samo) do przygód Harry'ego, to zauważyłbym przepaść między tytułami na tym polu – z pewnością nie na korzyść tej średniowiecznej opcji.


Wspaniałe audio to drugi filar, który utrzymuje "Apocalipsis" ponad otchłanią fuszerek. Chociaż bardziej mam na myśli muzykę (skomponowaną, bądź co bądź, przez zespół Behemoth), świetnie dopełniającą obrazy widziane przez gracza na monitorze – najbardziej lubiłem kołyszący utwór, który odgrywany był w trakcie rejsu statkiem pod gwiaździstym nieboskłonem. Odgłosy różnych dziwolągów, uderzeń bądź wybuchów są… po prostu standardowe (no sorry, ale nie mam zamiaru wychwalać gry pod sam sufit tylko za to, że ma dźwięk).


Trochę czasu zastanawiałem się nad oceną dziełka Punch Punk Games. Jestem pewien, że znajdą się osoby, które najzwyczajniej w świecie nie polubią tego tytułu. Jeżeli ktoś nie jest fanem przygodówek przedstawianych w podobnie nowatorski i osobliwy sposób, to pożałuje serdecznie wydania choćby tych kilku złociszy. Ale wiem również, iż sporo osób wesprze swoim portfelem tę produkcję, by jedynie zażyć jej oryginalnej formy i brzmienia.
1 10
Moja ocena:
5
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?