Wyobrażacie sobie prezydenta Kaczyńskiego w jury programu Idol? No właśnie, a reżyser Paul Weitz sobie wyobraził. No może niezupełnie chodziło mu o tego prezydenta i niezupełnie tego Idola, ale prawie. W jego filmie program nazywa się American Dreamz. Prowadzi go Martin Tweed (Hugh Grant), który wśród żądnych sławy ludzi wyszukuje kandydatów na gwiazdy. Jest już nieco znudzony swoją pracą, więc przy trzeciej edycji robi wszystko, by przełamać schemat. Zaprasza do programu osoby różnej narodowości, a do jury prezydenta USA. Ten, o dziwo, zgadza się. I wtedy robi się naprawdę zabawnie.
American Dreamz jest najchętniej oglądanym programem TV i nic w tym dziwnego, że każdy chce w nim wystąpić. Jeśli dodamy do tego sławę, jaką zapewnia zwycięstwo, to otrzymamy naprawdę emocjonujące show. III edycja programu styka ze sobą trzy indywidualności: Sally Kendoo, która zrobi wszystko by zwyciężyć, Omera Obeidiego, przypadkowego uczestnika z ważną misją oraz pewnego siebie Sholema Glicksteina. Mieszanka "wybuchowa"...