Alan (Marlon Wayans) zawsze myślał, że jest jedynakiem. Wychował się sam, nie mając przy swoim boku nawet matki. Teraz, będąc już dorosłym mężczyzną, czeka na zostanie ojcem. Z tego powodu postanawia odnaleźć swoją biologiczną rodzicielkę. Przybywając do jej miejsca zamieszkania, zastaje jednak kogoś innego... swojego brata bliźniaka (również Marlon Wayans). Ten wyjaśnia mu, że Alan ma jeszcze czterech braci.
Po nazwisku Wayans spodziewałem się czegoś bardziej głupkowatego i humoru na siłę, a było całkiem spoko, mile się zaskoczyłem i rozbawiłem. Dawno już się tak nie uśmiałem na komedii ;)